Dziennik kaprala Wilsona, 7 marca 1945 roku. Gdzieś w pobliżu Remagen w Niemczech. Właśnie zdobyliśmy most w Remagen - przełamaliśmy linię, której się nie spodziewali. Szybkość była naszym sprzymierzeńcem. Dzień był chłodny, na szczęście bez śniegu, ale mimo to nasze oddechy tworzyły chmury w rześkim powietrzu. Mimo to ruszyliśmy do akcji, oskrzydlając ich pozycje z działami Pak 40 naszymi Shermanami, zabezpieczyliśmy wschodni brzeg salwą z haubicy 75mm M1 i ruszyliśmy naprzód, zanim zdążyli









































